Feel this moment ♥

"Mimo, że ludzie nie przestają się nawzajem ranić, miłość nie stoi na straconej pozycji."

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Nowe miejsce=Nowy początek




-Jess jesteś już gotowa?-usłyszałam wołanie mamy z dołu, szybko zabrałam kosmetyki z łazienki, wrzuciłam je do walizki i szybkim krokiem zbiegłam na dół po stromych schodach, mało co nie wywalając się z całą zawartością walizki.
-Jestem już gotowa!-zawołałam do wszystkich.
Przed opuszczeniem naszej posiadłości pożegnałam się z Oliv. Pewnie zastanawiacie się kto to jest Oliv? To nasza gosposia i zarazem matka dla mnie, zawsze mi pomagała, doradzała, wspierała mnie, bardzo ją kochałam. Żegnając się z Oliv rozpłakałam się jak małe dziecko. Wychodząc z domu spojrzałam na niego jeszcze raz i westchnęła, po części się cieszyłam, że wyjeżdżamy, że wszystko co tu mi się przydarzyło zniknie,ale było mi też smutno bo zostawiłam tu osobne na która się o mnie martwiła i jedyna o mnie dbała. Ruszyłam w stronę limuzyny, która stała od dobrej godziny na naszym podjeździe, rodzice siedzieli w środku, zajęłam już swoje miejsce i zapięłam pasy, kierowca spojrzał w boczne lusterko i z piskiem opon ruszył w stronę ruchliwej jezdni, po paru sekundach znaleźliśmy się w śród samochodów i kierowaliśmy się w stronę lotniska. Dotarliśmy na lotnisko w przeciągu dwudziestu minut, gdy weszliśmy na lotnisko ja z mamą usiadłyśmy obok grupki studentów i czekałyśmy aż tata załatwi wszystkie sprawy związane z naszym wylotem. Może nie wspomniałam, ale tata wynajął dla naszej trójki prywatny samolot i chciał sprawdzić czy wszystko jest w porządku, czy samolot się czasem nie rozpadnie. Moim skromnym zdaniem zbyt szybko panikował, naoglądał się za dużo filmów o katastrofach lotniczych. Gdy wszystko było w porządku ruszyliśmy w kierunku samolotu.
-Wow!-tyle udało mi się z siebie wydusić, samolot był piękny wielki, biało-niebieski.
Zajęliśmy swoje miejsca i samolot po chwili wystartował a ja pogrążyłam się we śnie. Obudziła mnie mama gdy dotarliśmy już na miejsce. Oczywiście na lotnisku czekała na nas długa, czarna, lśniąca limuzyna, która miała nas zabrać do naszego nowego domu. Gdy wjeżdżaliśmy do bram naszego nowego domu, byłam zachwycona, dom a raczej wielka willa stała na ogromnej posiadłości, pełno było ochrony i różnych alarmów. W domu było pełno służby, po wejściu od razu poszłam do swojego pokoju, by przepiękny wszystko było urządzone w moich ulubionych kolorach fioletowym i białym, po rozpakowaniu się zeszłam na dół.
-Zjesz z nami kolacje myszko?-zapytał z uśmiechem na twarzy tata.
-Nie jestem głodna-oznajmiłam z równym uśmiechem, ale to co mówiłam było kłamstwem tak na prawdę byłam cholernie głodna, al nie mogła jeść o tak późnej porze.
-Kochanie, musisz coś jeść zobacz jaka jesteś chuda,sama skóra i kości-dodała mama.
-Nic nie rozumiecie i od kiedy was to interesuje czy coś zjem czy nie. Zresztą nie ważne idę się położyć. Dobranoc-po tych słowach skierowałam się w stronę pokoju, wzięłam gorącą kąpiel, założyłam moją ulubioną koszulę nocną i położyłam się spać. Zastanawiałam się nad ludźmi w Kanadzie. Jacy oni są? Czy są tacy sami jak osoby z mojej dawnej szkoły? Mamy już koniec wakacji, dosłownie koniec za 2 dni idę do nowej szkoły. Boję się na prawdę się boję . A pewnie zastanawiacie się czego mam się bać? Czego się boi śliczna dziewczyna z bogatego domu? Otóż Akceptacji.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to kochane robaczki mamy tak długo oczekiwany rozdział 1
Przepraszam, że nie dodałam nic przez miesiąc nie dość że nie miałam weny to jeszcze miałam remont w domu. Mam nadzieję, że mi wybaczycie i spodoba wam się rozdział pierwszy :)




Czytasz = Komentujesz
Komentujesz = Motywujesz

Tagi: Rozdział 1
10.08.2014 o godz. 14:46

Prolog





Cześć mam na imię Jessica, lecz rodzice mówią na mnie Jess. Co mogę powiedzieć o swoich rodzicach? Pochodzę z bogatej rodziny, mama jest bardzo znaną projektantką mody, a tata właścicielem wytwórni płytowej. Każdy może pomyśleć, że mam wszystko kasę, wspaniałych rodziców, lecz tu się każdy myli oddałabym wszystko gdybym mogła spędzić z którymś z nich chociaż jeden dzień. Gdybym mogła im o wszystkim powiedzieć, nie ma ich całymi dniami, zdarza się nieraz że zostaje sama na dłużej niż tydzień. Mama dostała ponoć świetną ofertę pracy, ma być osobistą projektantką dla znanej modelki w Kanadzie. Właśnie tam się przeprowadzamy.



Czytasz = Komentujesz
Komentujesz = Motywujesz



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No to mamy prolog, mam nadzieję,że wam się spodoba :)
Tagi: Prolog
04.07.2014 o godz. 14:48
Jessica Smith nazywana często Jess to 18 letnia dziewczyna pochodząca z Nowego Jorku . Jest córką Jacoba Smitha, właściciela wytwórni płytowej i Jessice Smith, znanej projektantki mody. Wraz z rodzicami przeprowadza się do Kanady. Nie mam najlepszej przyjaciółki, nie ma komu się wygadać, zwierzyć. Ojca i matkę widuje rzadko z powodu ich częstych wyjazdów po za kraj. Jej największym problemem jest odżywianie, z którym stara się walczyć.
Jess jest średniego wzrostu, zielonooką szatynką. W ciągu miesiąca straciła około 15 kg, osiągając wagę 40 kg, przez co ludzie nazywali ją "szkieletem". Nie lubi przebywać z ludźmi boi się ich, boi się że zostanie przez nich zraniona.





Justin Bieber, nazywany również Jus to 19-letni chłopak obecnie mieszkający z rodzicami w Kanadzie. Jego matka Jennifer Bieber jest projektantką mody, a ojciec prowadzi własną firmę. Ma dziewczynę Cornelie, ale ich związek polega raczej na zwiększaniu sobie nawzajem popularności w szkole, mimo, że oboje należą do popularnych.
Jus ma krótkie brązowe włosy i brązowe oczy. Jest szczupłym,dobrze zbudowanym wysokim nastolatkiem.





Cornelia Swift- 18-letnia wysoka blondynka, jak się okaże chodząca do jednej klasy z Jessicą. Przez, jakiś czas spotykała się z Justinem, aby zwiększyć swoją popularność w szkole i po dogryzać innym dziewczynom.






Nina Bieber- To wysoka, szczupła, zielonooka blondynka, która ma 18 lat.Mieszka w Kanadzie wraz z rodzicami i starszym bratem Justinem. Nina jest modelką, będzie w jednej klasie z Cornelią i Jess. Nina chodzi do szkoły tylko po to aby ją ukończyć i zdać maturę, chociaż uważa to za zwykłą stratę czasu.






Czytasz = Komentujesz
Komentujesz = Motywujesz


-------------------------------------------------------------

Jednak zaczynam pisać tu nowe opowiadanko mam nadzieję, że wam się spodoba :)
Tagi: Bohaterowie
27.05.2014 o godz. 17:14
Rozdział 8 „Chciałbym coś tylko opowiedzieć o sobie”



7 Sierpnia, piątek 2007r.





Obudziły mnie promienie słońca, które wdarły się przez otwarte okno, leżałam w swoim pokoju, obok mnie na poduszce leżała karteczka od Justina: „Chciałabym jeszcze raz z tobą porozmawiać, spotkajmy się na plaży o 15.”
Wstałam z łóżka, rozciągnęłam się i powolnym krokiem ruszyłam w stronę szafy, wyjęłam z niej turkusowe spodenki i czarną bokserkę i ruszyłam w kierunku łazienki. Wzięłam relaksującą kąpiel. Wysuszyłam włosy, rozczesałam je i zrobiłam kłosa, ubrałam się. Wy tuszowałam lekko rzęsy i musnęłam usta błyszczykiem.
Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół na śniadanie. Cioci nie było w całym domu, więc poszłam do kuchni zrobić sobie kanapki, na stole leżała karteczka od cioci: „Wezwali mnie do szpitala, będę wieczorem. Kocham cię”
Po przeczytaniu karteczki od cioci , zaczęłam robić sobie kanapki, nalałam soku pomarańczowego do szklanki i usiadłam do stołu w jadalni. Zjadłam śniadanie, zmyłam po sobie naczynia i poszłam na górę do pokoju i od razu rzuciłam się na łóżko. Zastanawiałam się o czym chce jeszcze porozmawiać Justin? Myślałam, że wszystko już sobie wyjaśniliśmy. Może coś przede mną ukrywał? Nie będę zawracać sobie tym głowy, dowiem się o co chodzi jak się z nim spotkam. Dochodziła właśnie 12 postanowiłam się przejść do parku na spacer, a później pójdę na spotkanie z Justinem. Wstałam łóżka i poszłam do łazienki się odświeżyć zmyłam makijaż i zrobiłam nowy, wy tuszowałam rzęsy i musnęłam usta błyszczykiem. Założyłam niebieską sukienkę, która sięgała mi do kolan i założyłam swoje koturny, gdy wyszłam z łazienki zabrałam jeszcze z pokoju torebkę i wpakowałam do niej kluczę, portfel i telefon, miałam już wychodzić ale zawróciłam się i zabrałam jeszcze okulary przeciwsłoneczne, byłam gotowa do wyjścia, zeszłam na dół i otworzyła drzwi od mieszkania, gdy wyjrzałam przez nie nagle moją twarz delikatnie zaczęły ogrzewać promienie słońca. Odwróciłam się i zamknęłam drzwi i po chwili zaczęłam iść w stronę parku. Gdy dotarłam na miejsce, usiadłam na ławeczce, nagle przed twarzą miałam obraz mnie i Justina jak właśnie w tym parku siedzieliśmy razem, na tej ławeczce i nagle zaczął padać deszcz, zabrał mnie do siebie i tam właśnie pierwszy raz się pocałowaliśmy. Minęło parę dni a on tak się zmienił, ale i tak go kochałam. Wiedziałam, że jeszcze parę razy mnie zawiedzie lub skrzywdzi, ale nie przejmowałam się tym wiedziałam, że to nie jest wakacyjny romans, tylko coś więcej.
Spojrzałam na zegarek w komórce była za dziesięć trzecia, wstałam z ławki i ruszyłam w kierunku plaży. Dotarłam na miejsce o równej trzeciej, rozejrzałam się szukając Justina i znalazłam go siedzącego na moście. Podeszłam do niego i złapałam go za ramię, odwrócił się i wstał zauważyłam na jego twarzy smutek, nie wiedziałam co się stało. Nawet się ze mną nie przywitał.
-Co się stało?- zapytałam lekko zdziwiona jego zachowaniem.
-Musimy poważnie porozmawiać-powiedział.
-Myślałam, że wszystko sobie wyjaśniliśmy.
-Tak, ale muszę ci coś jeszcze powiedzieć.
-Ale, co chcesz mi powiedzieć? Zrywasz ze mną?- Byłam już lekko z kołowana.
-Nie! Wiesz że cię Kocham.
-Chciałbym coś tylko opowiedzieć o sobie, kiedyś zachowywałem się inaczej, niż teraz. Byłem zwykłym podrywaczem, nie szanowałem żadnej dziewczyny. Każda, która się we mnie zakochiwała była traktowana jak zwykła zabawka. Dużo piłem i brałem narkotyki, chodziłem do różnych klubów ze striptizem, byłem zwykłym palantem. Gdy pierwszy raz cię zobaczyłem na plaży myślałem o tobie tak samo jak o innych dziewczynach. Ale gdy cię lepiej poznałem zakochałem się w tobie, zmieniłem się dla ciebie. Wiedziałem, że to nie jest zwykły wakacyjny romans że to coś dłuższego, że ty czujesz do mnie to samo co ja do ciebie, że mnie kochasz.
Po wysłuchaniu całej tej historii byłam w lekkim szoku. Nie wiedziałam co powiedzieć. Chciał mnie potraktować jak zwykłą zabawkę., a ja nie spodziewałam się tego. Ale powiedział, że mnie kocha, że po tym jak spędził ze mną czas naprawdę się we mnie zakochał, ale jak mogłam mu uwierzyć teraz po tym wszystkim. Stracił moje zaufanie.
-Muszę to przemyśleć-powiedziałam a łza popłynęła mi po policzku, szybko ją otarłam.
Justin chciał mnie przytulić, ale odsunęłam się od niego. Odwróciłam się i ruszyłam w kierunku domu, bez żadnego słowa pożegnania , zostawiając chłopaka samego. W drodze do domu miałam oczy pełne łez, ale nie miałam zamiaru płakać.
Gdy dotarłam do domu, szybko weszłam do pokoju, trzaskając drzwiami. Rzuciłam się na łóżka wtulając w ciepłą poduszkę i płacząc jak małe dziecko. Ciocia usłyszała jak wróciłam do domu i przyszła do mnie na górę.
-Mogę wejść?- zapytała.
-Tak- powiedziałam wstając z łóżka i ocierając łzy.
Ciocia weszła do pokoju i usiadła przy mnie na łóżku, przytuliłam się do niej i opowiedziałam jej całą historię. O tym jak Justin traktował swoje dziewczyny i jak mnie chciał potraktować. Po wysłuchaniu całej historii ciocia powiedziała mi.
-Powiedział, że cię kocha.
-Tak, ale czy to coś zmienia- zapytałam.
-Tak , ponieważ zmienił się dla ciebie, i powiedział, że jesteś dla niego ważna.
Ciocia miała rację, zmienił się dla mnie ponieważ mnie kocha. Nie potraktował mnie tak jak inne dziewczyny. Nie chciałam tak od razu dzwonić do Justina i godzić się z nim, chciałam aby trochę poczekał, chociaż te parę dni, ja muszę jeszcze wszystko przemyśleć, kocham go ale nie chce postępować pochopnie i później cierpieć przez swoją głupią decyzję.
Gdy ciocia wyszła z mojego pokoju, oznajmiłam jej że nie będę jeść już kolacji tylko położę się od razu spać. Wzięłam z szafy piżamę i poszłam do łazienki. Wykąpałam się i zmyłam makijaż, przebrałam się, po wyjściu z łazienki położyłam się na łóżko wtulając w poduszkę i po paru minutach zasnęłam.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


8 Sierpnia, sobota 2007r.



Obudziły mnie promienie słońca, wstałam z łóżka rozciągając się, spojrzałam na zegarek było piętnaście po dziesiątej. Podeszłam do okna otwierając je i ukazując piękny poranny dzień.
Złote promienie słońca powoli ogrzewały moją skórę, zamknęłam oczy i zaczęłam wsłuchiwać się w otaczające środowisko. Dzieci grały w piłkę, ptaki pięknie śpiewały. Zostawiłam okno uchylone i poszłam do łazienki, wykonałam wszystkie poranne czynności, wykąpałam się , włosy wysuszyłam i wyprostowałam, owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki po ubrania. Wyjęłam z szafy czarno-czerwoną sukienkę zabrałam ją do łazienki, ubrałam się, wy tuszowałam rzęsy, zrobiłam sobie kreski i musnęłam usta błyszczykiem.
Gdy wyszłam z łazienki, wzięłam od razu telefon który leżał na szafeczce nocnej. Miałam jedno nieodebrane połączenie od Blancy. Od razu oddzwoniłam do niej.
-Cześć Blanca, tu April dzwoniłaś do mnie.
-Cześć April, tak dzwoniłam, chciałam się tylko zapytać czy jesteś dzisiaj zajęta?.
-Nie, a co?.
-Może masz ochotę iść ze mną i z Lilly do nowej kawiarni przy plaży?.
-Oczywiście, że mam ochotę.
-Przyjdziemy po ciebie o 13.
-Ok.
Rozłączyłam się i rzuciłam telefon na łóżko, spojrzałam na zegar, który wisiała na ścianie, była 11:45. Mam godzinę, więc zeszłam na dół na śniadanie. Usłyszałam radio, więc ciocia była dziś w domu, stałam w progu kuchni patrząc jak ciocia tańczy i śpiewa na cały dom, nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Ciocia odwróciła się w moją stronę i lekko zarumieniła ze wstydu, ale po chwili sama wybuchła śmiechem.
Przywitałam się z nią całując ją lekko w policzek , usiadłam do stołu i zaczęłam jeść jajecznicę z tostami. Ciocia nalała mi soku pomarańczowego i usiadła koło mnie.
-Wychodzisz, gdzieś?- zapytała.
-Tak, umówiłam się z dziewczynami o 13 w tej nowej kawiarni-powiedziałam.
-A z Justinem?
-Ciociu! Możemy o nim nie rozmawiać.- wstałam od stołu.
-Jak chcesz, myszko-powiedziałam brunetka i pocałowała mnie w czoło.
Poszłam na górę po torebkę, wpakowałam do niej klucze, portfel, okulary i komórkę. Gdy byłam gotowa, zeszłam na dół i pożegnałam się z ciocią i wyszłam na ulice w promienie słońca. Czekałam jakieś pięć minut na dziewczyny. Gdy już się przywitałyśmy ruszyłyśmy w kierunku kawiarni.
Po dziesięciu minutach byłyśmy na miejscu, usiadłyśmy na zewnątrz przy stoliku i zamówiłyśmy trzy kawy z mlekiem i trzy kawałki tortu truskawkowego.
Gdy kelner przyniósł nasze zamówienia, przy picu pysznej kawy zaczęłyśmy rozmawiać o tych wakacjach, które spędziłyśmy razem i które niedługo się kończą.
-A jak tam z tobą i Justinem?- zapytała Blanca.
-Nie wiem.
-Jak to nie wiesz?- ciągnęła nadal ten temat brunetka.
-Po postu, nie wiem czy chcę nadal z nim być.-powiedziałam i poczułam jak łzy napływają mi do oczu.
-Ale czemu? Co się stało?
-Nie chcę o tym rozmawiać, ale powiem tylko jedno bardzo mnie skrzywdził.
I na tym zakończyłyśmy temat o moim związku z Bieberem, dopiłyśmy do końca kawę i dokończyłyśmy tort, nagle Lilly oznajmiła że przyjdzie do nas Lucas.
Po piętnastu minutach zauważyłyśmy Lucasa, jak idzie w naszym kierunku, a towarzyszą mu Justin i Logan. Tego mi brakowało, nie chciałam widzieć chłopaka na oczy.
Gdy chłopcy do nas podeszli, Lilly przywitała się z Lucasem całusem, Blanca z Loganem też buziakiem, nie spodziewałam się tego. Blanca spojrzała na mnie i puściła mi oczko, będzie mi musiała wszystko opowiedzieć w szczegółach. Chłopcy usiedli na krzesłach a dziewczyny im na kolanach, Justin podszedł do mnie, ale ja się delikatnie odsunęłam, on tylko się na mnie krzywo spojrzał, odwrócił się i odszedł. Wszyscy się na mnie spojrzeli, ja tylko odsunęłam krzesło, odeszła od stolika i ruszyłam w kierunku mieszkania cioci, nawet się z nikim nie pożegnałam.
Wróciłam do domu, przywitałam się z ciocią i poszłam do siebie do pokoju. Próbowałam dodzwonić się do Justina i porozmawiać z nim, ale nie odbierał. Poszłam do łazienki, umyłam się i przebrałam w piżamę. Położyłam się spać i już zasypiałam ale nagle dostałam sms od Justina. „Nie chciałem cię skrzywdzić, bardzo cię kocham. Przepraszam.”



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`~

Hejka wracam znowu na bloblo. O to rozdział 8 mam nadzieję, że się spodoba. Proszę o szczere komentarze :*



justin-bieber-sesja-zdjeciowa.jpg
02.10.2013 o godz. 16:41

[center]She says she's love my lolly
She wanna make it pop
She says she's love my lolly
She wanna kiss the top
She says she's love my lolly
She love my lollipop
She says she's love my lolly
She says she's love my lolly

[Ali Maejor:]
She say she love to party, girl, I love your body
Why you on the table? Cause you know I'm watching
She say she love my molly, so we can leave this party
And go back to my hotel, and don't stop for Hibachi
Don't stop in the lobby, I hope you massage me
I hope you can take it when I make you call me papi
Club about to close, come up out them clothes
I'm about to give you what you asking for

Order what you want girl, it ain't no problem
I'mma tell the waitress that my baby need a bottle
Order what you want, said it ain't no problem
Got a piece of candy and it's all for you.
[/size]
[/center]
Kto już widział nową piosenkę i teledysk :

Maejor Ali - Lolly ft. Juicy J, Justin Bieber .

Komu się podoba? ♥



19.09.2013 o godz. 19:53
Uwaga!!!!!!


Do wszystkich osób co obserwują mojego bloga i czytają moje opowiadanie!!!!!

Przepraszam was wszystkich, ale zawieszam bloga!!!!
Za niecały tydzień zaczyna się rok szkolny, a ja idę już do Liceum nie będę miała czasu wchodzić na bloga i pisać rozdziały, ponieważ będę miała sporo nauki.

Dziękuję wam za 274 komentarze
I że odwiedziliście mój profil 24588

Dziękuję za tylu wspaniałych czytelników. Może kiedyś wrócę tu i nadal będę kontynuowała moje opowiadanie o Justinie.

Oczywiście postaram się wchodzić na bloga aby czytać wasze opowiadanka i komentować je ♥
28.08.2013 o godz. 14:21
Rozdział 7 „Nie chce przez ciebie cierpieć"


6 Sierpnia, czwartek 2007r.



W nocy ciągle budziłam się co jakąś godzinę. Ciężko mi było zasnąć. Kiedy miałam problemy ze spaniem obmyślałam sobie wszystko co działo się w ostatnim czasie. Siedziałam bezczynnie na łóżku ciągle myśląc o Justinie, o tym jak się z nim pogodziłam i czy na pewno podjęłam słuszną decyzję. Zastanawiałam się nad tym godzinę. Chyba dobrze, że mu wybaczyłam, ponieważ kochałam go, a on mnie. Nie mogłam już zasnąć, więc spojrzałam na zegarek była 7:05. Wstałam z łóżka rozciągając się , podeszłam do okna i podniosłam rolety, otworzyłam okno na szeroko i wyjrzałam przez nie było ciepło. Zostawiłam okno otworzone i szłam w kierunku łazienki po drodze zabrałam ubranie z szafy: sukienkę do kolan w kwiaty i bieliznę. Ruszyłam w kierunku łazienki, wzięłam kąpiel, ubrałam się ,wysuszyłam włosy, rozczesałam je i zostawiłam rozpuszczone, lekko wy tuszowałam rzęsy i musnęłam usta błyszczykiem. Gdy wychodziłam z łazienki znowu spojrzałam na zegar była 8:51, stwierdziłam, że zejdę już na dół, na śniadanie bo ciocia pewnie już wstała.
Ciocia jak zwykle kręciła się po kuchni, robiąc słynną jajecznicę. Gdy byłam coraz bliżej kuchni usłyszałam piosenkę „Taylor Swift-I knew you were trouble” w radiu i zaczęłam od razu śpiewać.
-Cześć ciociu-powiedziałam całując ją w policzek.
-Cześć skarbie, widzę, że humor ci dzisiaj dopisuje.
-Umówiłam się z Lilly i Blancą na plażę-powiedziałam smarując bułkę masłem i siadając do stołu.
-Dobrze, ja dzisiaj mam dużo pracy więc będę w domu późno.
Ciocia usiadła do stołu i zjadał ze mną śniadanie. Po śniadaniu ciocia musiała lecieć do pracy, a ja wysprzątałam kuchnie. Spojrzałam na zegar kuchenny była 10:52. Gdy kuchnia była już posprzątana, poszłam na górę do swojego pokoju, na komodzie leżał mój telefon, spojrzałam na niego miałam wiadomość o Lilly.
„Cześć April, wpadnę po ciebie z Blancą o 13”
Odpisałam krótki „ok”
Wzięłam z szafy swój czerwony strój kąpielowy, oraz krótkie spodenki i białą bokserkę. Poszłam do łazienki się przebrać. Zmyłam makijaż i byłam gotowa do wyjścia. Po drodze zabrałam jeszcze torbę i wpakowałam do niej duży ręcznik, krem z filtrem, telefon oraz zabrałam z komody klucze i okulary przeciwsłoneczne. Była za 12:45 schodziłam już na dół po schodach i usłyszałam dzwonek do drzwi, otworzyłam je i zobaczyłam Lilly i Blancę. Przywitałam się z nimi całusem w policzek, zamknęłam drzwi i ruszyłyśmy już w kierunku plaży. Gdy dotarłyśmy na plaże, od razu rozłożyłyśmy ręczniki wskoczyłyśmy do wody. Woda była przyjemnie ciepła co mnie zdziwiło bo zazwyczaj gdy tu przyjeżdżałam woda była lodowata. Siedziałyśmy w wodzie dobre dwie godziny, po wyjściu z wody od razu wytarłyśmy się i zaczęłyśmy się opalać, poprosiłam Lilly, aby nasmarowała mnie kremem. Założyłam okulary i zrelaksowałam się pozwalając aby promienie światła ogrzewały moją skórę. Podparłam się o łokcie, nadal leżąc na ręczniku. Dochodziła godzina siedemnasta. Niebo było wciąż bezchmurne, a ja podziwiałam morskie fale. Delektowałam się tym widokiem dopóki Lilly nie podbiegła do mnie. Była zdenerwowana. Nie byłam pewna, co było tego źródłem.
-April! Chodź ze mną, teraz! - mówiła donośnym tonem głosu, machając rękoma oraz wskazując na nieduży budynek naprzeciwko plaży. Niechętnie podniosłam się, otrzepując nogi z piasku. Podążałam powolnym krokiem za przyjaciółką..?. Przeszłam przez próg klubu. Nie wiedziałam czemu Lilly mnie tu przyprowadziła.
-Em... czemu tu przyszłyśmy? - spytałam, lecz po dziewczynie słuch zaginął. Zniknęła, zostawiając mnie samą w obcym mi klubie. Przeniosłam wzrok na bar, przy którym barman przyjmował zamówienia. Niedaleko barku tańczyły półnagie tancerki, wyginające ciało na metalowych rurach. Dostrzegłam, iż jedna z nich ociera swoje pośladki o... Justina? Zakryłam dłonią usta, nie dowierzając. Obiecywał, że się zmieni. Powtarzał, że mnie kocha. A jednak w swym drugim wcieleniu nie był sobą. Nie myślał rozsądnie, jakby ktoś nim manipulował.
-Nie wierzę - szepnęłam. Wybiegłam z budynku. Łzy mimowolnie cisnęły się mi do oczu. Zawiodłam się na nim po raz kolejny. Zabrałam swoje rzeczy z plaży i pobiegłam w kierunku domu, było po 9,ciocia miała wrócić koło 1 , od razu ruszyłam w kierunku swojego pokoju. Gdy zamknęłam drzwi rzuciłam się na łóżko płacząc. Czemu byłam taka głupia? Znałam go zaledwie parę dni, a zakochałam się w nim! Mówił, że mnie kocha! Byłam już zmęczona tym całym płaczem i zasnęłam, obudził mnie dzwonek do drzwi, wstałam z łóżka i spojrzałam na zegar było po 10. Kto przychodzi o tej porze? Ciocia miała wrócić później. Gdy zeszłam na dół i otworzyłam drzwi przed nimi stał Justin. Stał uśmiechnięty od ucha do ucha, ale uśmiech znikł mu z twarzy gdy spojrzał na moje zapuchnięte oczy. Ja tylko wpuściłam go do środka. Usiedliśmy na kanapie w salonie i zaczęliśmy rozmawiać.
-Kochanie czemu płakałaś?-zapytał.
-Chcesz wiedzieć czemu płakałam!-krzyknęłam.
-Tak.
-Płakałam ponieważ jakaś obca półnaga baba machała ci pośladkami przed twarzą!-Byłam zdenerwowana wstałam z kanapy i krzyczałam na chłopaka.
-To nie tak, April wszystko ci wyjaśnię -powiedział uspokajając mnie.
-Justin! Tu nie ma czego wyjaśniać! Widziałam wszystko na własne oczy! .
-Byłem na urodzinach kumpla-powiedział przytulając mnie.
-Na urodzinach kumpla? To od teraz na każdych urodzinach jakieś półnagie laski będą się do ciebie dobierały -powiedziałam wyrywając się z jego objęcia.
-Wiesz, że tylko ciebie kocham-powiedział podchodząc i łapiąc mnie za ręce.
-Z dnia, na dzień coraz bardziej w to wątpię -powiedziałam i zaczęłam płakać.
-Nie płacz, proszę-powiedział.
-Nie chcę, przez ciebie cierpieć-powiedziałam i łzy zaczęły mi bardziej napływać do oczu.
-Obiecuję, że nie będziesz-powiedział łapiąc mnie za brodę i zbliżając swoje usta do moich. Pocałunek na początku był delikatny i czuły, po paru minutach stał się silniejszy i bardziej namiętny.
Gdy skończyliśmy się z Justinem całować poprosiłam go aby został ze mną ,nie chciałam być sama. Włączyliśmy telewizor i oglądaliśmy film. Obiecał, że mnie nie skrzywdzi. Czy mogę mu zaufać? Nie zdążyłam sama sobie odpowiedzieć na to pytanie ponieważ po chwili zasnęłam.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej jest już rozdział 7. Chciałabym podziękować easily bez niej nie powstałby ten rozdział. Dziękuję :* Liczę na szczere komentarze z waszej strony.

08.08.2013 o godz. 00:01
Wchodzisz=Czytasz=Komentujesz




Rozdział 6 „Zraniłeś mnie”




5 Sierpnia, środa 2007r.



Obudziłam się nagle, ale nie otwierałam oczu. Chciałam zapomnieć o wczorajszym wydarzeniu, nie chciałam widzieć Justina na oczy. Gdy usłyszałam dzwonek w komórce w końcu otworzyłam je. Poczułam jak łzy napływają mi do nich, znałam go zaledwie parę dni a stał mi się tak bliski. Kochałam go! Nie wierzę, że tak się zachował! Jak on mógł mi to zrobić! Wstałam z łóżka i wolnym krokiem podeszłam do szafy z ubraniami, wyjęłam z niej: szare dresy i czarną bokserkę. Gdy wzięłam ubrania ,poszłam w kierunku łazienki, wzięłam gorącą kąpiel. Siedziałam w łazience dobrą godzinę. Gdy wykonałam wszystkie niezbędne czynności, włosy związałam w kucyk, wróciłam do pokoju. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, chciałam zostać sama, ale musiałam zejść na dół i przywitać się z ciocią, nie chciałam być wypytywana o wszystko, po prostu nie miałam ochoty o tym wydarzeniu rozmawiać, nawet z moją kochaną ciocią, która powiedziałaby mi co mam robić. W końcu zeszłam na dół, ciocia robiła śniadanie starałam się uśmiechać.
-Cześć, ciociu-powiedziałam całując ją w policzek.
-Cześć, kochanie.
-Masz może ochotę na tosty?-zapytała.
-Z chęcią-Uśmiechnęłam się.
Usiadłam przy stole w jadalni , a ciocia kończyła robić śniadanie. Gdy już skończyła podeszła do mnie z talerzem pełnym tostów i sokiem pomarańczowym i usiadła obok mnie.
-Myszko? Nic ci nie jest?-zapytała troskliwym tonem.
-Ciociu nic mi nie jest, nie masz się o co martwić-powiedziałam.
-Jeżeli nie chcesz mówić rozumiem, ale wiesz, że zawsze możesz ze mną o wszystkim porozmawiać-powiedziała.
-Wiem-tylko tyle udało mi się wydusić.
Ciocia powiedziała, że musi iść do pracy. Sprzątnęłam po śniadaniu i poszłam na górę do pokoju. Spojrzałam na telefon miałam 6 połączeń nieodebranych od Justina. Nie chciałam go widzieć na oczy!. Wzięłam mp3 i włączyłam muzykę, która rozwalała mi bębenki. Chciałam uciec od rzeczywistości, chciałam być daleko od niej. Położyłam się na łóżku i zasnęłam. Obudziło mnie potworne walenie do drzwi, wstałam z łóżka i spojrzałam na zegar była 18:35. Zeszłam na dół sprawdzić kto tak się dobija, otworzyłam drzwi i sprzed nimi stał Justin.
Jak on śmiał tu przychodzić! Dobrze, że ciocia była w pracy. Spojrzałam na niego i odsunęłam się od drzwi dając mu znak, żeby wszedł nie miałam ochoty kłócić się na zewnątrz.
-Czemu nie odbierałaś moich telefonów?-zapytał zdenerwowany.
-Czemu? Zastanów się! Może cię nie chcę widzieć na oczy! Może nie mam ochoty z tobą rozmawiać!-krzyczałam,
zdenerwowana.
-Czemu nie masz ochoty ze mną rozmawiać? Przez to co stało się wczoraj?
-Tak!
-Wiesz, że byłem pijany i nie myślałem trzeźwo.
-Tak wiem, że byłeś pijany! Ale nawaliłeś się po 10 minutach. Mieliśmy wczoraj spędzić razem wieczór!
Miałam tego dosyć , naglę poczułam jak łzy napływają mi do oczu. Usiadłam na kanapę w salonie i schowałam twarz w dłonie. Zaczęłam płakać, nie chciałam żeby Justin widział mnie w takim stanie, że jestem załamana.
Po chwili poczułam ciepłe dłonie na swoich plecach, czułam oddech Justina. Był bardzo przyspieszony. Podniosłam głowę i przez zapłakane oczy widziałam w jego spojrzeniu smutek i żal. Czuł się winny, wiedział, że to, przez niego. Zależało mi na nim, ale co mogłam zrobić ? Jeśli ciągle miałby pić.
- Nic nie powiesz ? - wyszeptałam nadal patrząc na niego.
- Przepraszam - odparł - Nie zrobiłem nic złego - dodał ocierając łzy płynące po mojej twarzy.
Wybiegłam po schodach na górę, jednak zatrzymał mnie chwytając za nadgarstek.
- Zraniłeś mnie, to nic złego ? - powiedziałam.
Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Czułam się bezpiecznie, kochałam go.
- Wybacz mi. Zmienię się, nie będę pił i nie skrzywdzę cię więcej, byłem pijany, nie panowałem nad sobą. - powiedział i nadal mnie do siebie przytulał. Staliśmy tak długo, aż ciocia weszła do domu. Nie pytała co Justin tutaj robi, nawet się nie przywitała, tylko zostawiła nas samych. Wiedziałam, że nie raz mnie zawiedzie, że będę jeszcze przez niego płakać. Ale nie chciałam być teraz bez niego.
- Zostaniesz na kolacji ? - zapytałam chłopaka i zaprowadziłam go do kuchni, gdzie ciocia przygotowywała naleśniki.
- Nie chcę przeszkadzać - wyszeptał.
-Nie będziesz przeszkadzał, ciocia chciała cię i tak poznać.-powiedziałam.
-No dobrze jeżeli tak to zostanę.-uśmiechnął się.

Pomogliśmy cioci nakryć do stołu. Usiedliśmy do kolacji ciocia rozmawiała z Justinem o jego hobby i o jego rodzinie. Przez cały wieczór czułam na sobie wzrok Justina. Gdy skończyliśmy jeść, pomogliśmy cioci posprzątać po kolacji. Ciocia oznajmiła, że idzie już spać.
-Ja też powinienem już wracać-oznajmił Justin.
-Tak jest już późno, pewnie twoja mama się martwi -powiedziała ciocia.
-Tak proszę pani. Dobranoc i Dowiedzenia.
-Dowiedzenia - powiedziała ciocia i zniknęła.
Odprowadziłam Justina do drzwi. Już miał wychodzić, ale złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Jego wargi znalazły moje, pocałunek był delikatny. Gdy już pożegnałam się z Justinem. Wbiegłam szybko do pokoju. Przebrałam się i wykonałam wszystkie potrzebne czynności. Przed pójściem spać dostałam sms ‘a od Justina: „Kocham Cię” , i zasnęłam.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej jest już rozdział 6.Chciałabym podziękować only bez niej nie powstałby ten rozdział. Dziękuję :*. Mam nadzieję, że wam się podoba. Liczę na szczere komentarze z waszej strony.
45554.jpg
29.07.2013 o godz. 14:19

Wchodzisz=Czytasz=Komentujesz ;3


Rozdział 5 „Urodziny”




4 Sierpnia, wtorek 2007r.


Rano obudziły mnie promienie słońca. Leniwie sięgnęłam po komórkę i zobaczyłam która jest godzina. Była 13 więc szybkim krokiem wstałam z łóżka, odsłoniłam rolety i otworzyłam okno, spojrzałam przez nie była piękna pogoda. Wzięłam ubranie z szafki: krótkie czarne spodenki i białą bokserkę. Poszłam do łazienki włosy zostawiłam rozpuszczone. Zrobiłam lekki makijaż , usta musnęłam błyszczykiem. Szybko zeszłam na dół na śniadanie. W całym domu pachniało jajecznicą, którą zrobiła ciocia.
-Hej, myszko pewnie jesteś głodna- zapytała ciocia uśmiechając się.
-Tak jestem potwornie głodna- zaśmiałam się siadając do stołu.
-Ciociu, mam pytanie mogę iść na urodziny do Logana ?-zapytałam.
-Oczywiście ,a z kim idziesz.?
-Z Justinem-powiedziałam lekko się rumieniąc.
-Justin to twój chłopak?
-Ciociu!
-No co ja tylko się pytam-zaśmiała się.
-Tak Justin to mój chłopak-powiedziałam rzucając w ciocię jajkami.
-April! –krzyknęłam rzucając we mnie swoją porcją jajecznicy.
Zachowywałyśmy się jak małe dziewczynki. Kochałam swoją ciocię i zawsze się z nią dogadywałam. Z moją mamą było inaczej odkąd mój brat zginął w wypadku zbytnio nie zwraca na mnie uwagi. Gdy skończyłyśmy obrzucać się naszym śniadaniem, musiałyśmy posprzątać całą kuchnię, a było trochę roboty. Gdy kuchnia była już czysta, ciocia oznajmiła, że musi iść pomóc w szpitalu.
-Myszko, będę tak około 23 w domu.-powiedziała.
-Dobrze.
-Tylko tak nie szlej z tym Justinem-zaśmiała się.
-Ciociu , teraz będziesz mi dokuczać.-Powiedziałam.
-Nie, nie będę ci dokuczać, ale chciałabym go poznać.-powiedziała.
-Oczywiście, że poznasz , ale w swoim czasie.
Ciocia się uśmiechnęła i poszła do pracy. Poszłam od razu do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko, sięgnęłam po komórkę, którą zostawiłam na stole. Spojrzałam na zegarek było po 18. Naglę dostałam sms’ a od Justina.

Hej skarbie :* wpadnę po ciebie o 20 .„

Odpisałam krótkie „ ok”

Musiałam się szybko uszykować. Wyjęłam z szafy czerwoną sukienkę i pobiegła do łazienki przebrać się. Zmyłam wcześniejszy makijaż i zrobiłam nowy, usta musnęłam błyszczykiem i przebrałam się . Włosy wyprostowałam i zostawiłam rozpuszczone. Wyjęłam z szafki torebkę i włożyłam do niej portfel i telefon . Zeszłam na dół i założyłam buty na koturnie. Justin był jak zwykle punktualny. Przywitałam się z nim delikatnym pocałunkiem i poszliśmy w kierunku domu Logana.

*Oczami Logana*

Gości było coraz więcej. Dom zapełniał się z każdą chwilą, muzyka grała coraz głośniej, a mój stos z prezentami powiększał się. Wszystkie okna były zasłonięte, a na suficie migotały roztańczone światełka. Ludzi śmiali się, tańczyli i pili najróżniejszy alkohol. Co chwila ktoś poklepywał mnie po plecach, składał życzenia lub próbował ze mną porozmawiać, ale ja nie wiem dlaczego nie byłem w stanie zająć się czymś dłużej. Naglę zauważyłem Justina z jego nową dziewczyną April . Justin to ma szczęście, że ma taką dziewczynę mam nadzieję, że to nie kolejny jego wakacyjny romans. Tak Justin był taki podrywał każdą laskę, którą napotkał przeleciał ją i zostawił, ale przy April jest inny nigdy go takiego nie widziałem, naprawdę musi być wyjątkowa. Naglę podeszli do mnie.
-Hej stary wszystkiego najlepszego!- powiedział Justin.
-Tak wszystkiego najlepszego.-powiedziałam podając Loganowi prezent.

Justin powiedział, że musi iść pomóc Loganowi przynieść więcej alkoholu. Zgodziłam się poszłam się trochę porozglądać po domu naglę zauważyłam Blance i Lily.
-Hej-powiedziałam.
-Siemka -odpowiedziały równocześnie.
-April? Masz może ochotę iść z nami w czwartek na plażę?-zapytała Lily.
-Chętnie.
Wymieniłyśmy się z dziewczynami numerami telefonów i gadałyśmy tak jeszcze przez parę minut dowiedziałam się, że brat Logana, Lucas chodzi z Blancą . Oczywiście życzyłam im szczęścia. Powiedziałam dziewczyną, że idę poszukać Justina. Szłam przez kuchnię i zauważyłam Biebsa. Podeszłam do niego i już był nawalony razem z Loganem w trzy dupy! Spuścić ich na parę minut. Faceci! Nawet nie dało się rozmawiać z nimi, wzięłam Justina za ramię i zaprowadziłam na górę do pokoju, żeby się trochę przespał. W pokoju było dość przytulnie zorientowałam się, że to pokój rodziców Logana. Pomogłam Justinowi zdjąć buty i położyłam go. Miałam już wychodzić i wrócić do domu, ale nagle usłyszałam go.
-Przepraszam-powiedział dość niewyraźnie.
-Nie masz za co mnie przepraszać-powiedziałam kładąc się koło niego na łóżku.
-Przepraszam za to, że popsułem ci wyjście.-powiedział i przytulił mnie.
-Trzeba było tyle nie pić!-powiedziałam lekko zdenerwowana.
-Przestań! Po to są urodziny żeby się nawalić.
-Ale po 10 minutach. Zresztą mam tego dosyć wracam do domu.-oznajmiłam.
Miałam już wychodzić, ale Justin mnie nie chciał puścić zaczął mnie całować, nachalnie i rozsuwać moją sukienkę. Był zbyt napalony, nie spodziewał się po nim takiego zachowania, nawet jeśli był pijany.
-Justin puść mnie!-krzyknęłam.
-Oj kochanie wiem, że tego chcesz.-powiedział.
-Nie wcale, że nie chcę! Zostaw mnie!
Zdjął ze mnie sukienkę i zaczął całować w szyję i coraz niżej , w końcu uderzyłam go w twarz, i zeskoczyłam z łóżka, ubrałam się i wybiegłam z płaczem z domu Logana , usłyszałam jak Lily i Blanca mnie wołają, ale nie obchodziło mnie to chciałam już być w domu w swoim pokoju, daleko od Justina. Jednak nie znam go na tyle dobrze. Gdy dotarłam do domu od razu wbiegłam do swojego pokoju, przebrałam się i położyłam. Jeszcze za nim zasnęłam dostałam SMS’ a od Justina.

„Przepraszam”

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka jest już rozdział 5.Przepraszam,że tak późno dodaję. Byłam na wakacjach z moją przyjaciółką, ale okazało się, że ostro na mnie gada i wróciłam do domu. Miałam tylko internet w komórce.Mam nadzieję,że spodoba wam się rozdział.Pisałam go dla was, nie miałam w ogóle weny rozdział pewnie wyszedł beznadziejny.Po prostu jestem załamana!!! PROSZĘ GŁOSUJCIE NA SONDĘ. NIE WIEM CZY MAM NADAL PROWADZIĆ TEGO BLOGA.

Justin-Bieber-neues-Tattoo-Krone-02092012.jpg
27.07.2013 o godz. 20:20

Wchodzisz=Czytasz=Komentujesz ;3




Rozdział 4 " Pocałunek "



3 Sierpnia, poniedziałek 2007r.


*Oczami April*

Obudził mnie dzwonek do drzwi, spojrzałam na zegarek była 13:20 co? mam półtorej godziny aby się uszykować na spotkanie z Justinem. Wstałam z łóżka i znowu rozległ się dzwonek do drzwi, zeszłam na dół i otworzyłam je to był listonosz ,odebrałam pocztę i zamknęłam drzwi. Cioci nie było w całym domku pewnie była w pracy. Położyłam listy na komodzie w salonie i poszłam na górę do pokoju szykować się. Wyjęłam z szafy sukienkę, którą kupiłam wczoraj i zabrałam ją do łazienki, wykonałam poranne czynności, włosy wyprostowałam i zostawiłam je rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż . Gdy byłam już gotowa do wyjścia , spojrzałam na zegarek była 14:35 więc szybko zabrałam torebkę z telefonem, portfelem i kluczami od domu i zeszłam na dół założyłam jeszcze koturny i miałam już wychodzić ale znowu rozległ się dzwonek, spojrzałam na zegar była 15.
Jaki punktualny - pomyślałam.
Otworzyłam drzwi i przed nimi stał Justin ubrany był w czerwone rurki z krokiem i białą bluzkę na ramiączka oraz miał czapkę prostą z daszkiem i okulary przeciwsłoneczne. Był boski!


*Oczami Justina*

Stała przede mną śliczna, nie mogłem oderwać od niej wzroku. Patrzyłem w jej śliczne duże oczy. W końcu wyrwałem się ze swoich myśli.
-Hej-powiedziałem.
-Hej-odpowiedziała.
-To co? gotowa na naszą randkę?-zapytał troszkę nieśmiało.
-Jednak to jest randka - uśmiechnęła się.
-No tak, to co idziemy.
-Oczywiście.


*Oczami April*


Zamknęłam drzwi i poszłam z Justinem na spacer, poszliśmy do parku i usiedliśmy na ławeczce.
-Ślicznie tu-powiedziałam patrząc na ten piękny krajobraz w parku.
-Tak zgodzę się z tobą jest tu naprawdę ślicznie.

Siedzieliśmy na tej ławeczce w parku dobre trzy godziny i naglę zaczęło padać, Jus złapał mnie za rękę i pobiegliśmy do niego do domku. Jego dom stał najbliżej parku, a naprawdę padało mocno. Just otworzył drzwi nikogo nie było, byliśmy tylko my.

-Rodzice są w pracy- powiedział chłopak.
-Aha-odpowiedziałam z lekkim przerażeniem.
-Nie martw się nic ci się nie stanie nie jestem seryjnym mordercą-powiedział uśmiechając się łobuzersko.
Ja zamiast coś odpowiedzieć walnęłam Justina pięścią w ramię. Weszliśmy do środka, zdjęłam buty i poszłam za Justinem na górę po schodach,weszliśmy do jego sypialni.
Była bardzo przytulna, Jus ściągnął z siebie bluzkę,spojrzał na mnie uśmiechając się zalotnie, na sam jego widok poczułam,że robi mi się gorąco. Jus usiadł na łóżku i wyjął gitarę,zaczął śpiewać i grać, usiadłam koło niego,zamknęłam oczy wsłuchując się w melodię:


Pozwólmy wybuchnąć muzyce, pójdziemy zatańczyć nasz taniec.
Żeby zadziwić innych, chociaż dla nich to nic nie znaczy.
Bo to życie jest zbyt długie, a miłość zbyt silna.
Więc kochanie, wiem z pewnością, że nigdy nie pozwolę Ci odejść.



Gdy chłopak przestał grać otworzyłam oczy,siedzieliśmy odwróceni do siebie twarzami, Jus złapał mnie za podbródek pociągając moją twarz do swojej i zbliżając swoje usta do moich. Jego wargi były ciepłe,przyjemne, po chwili splotły się nasze języki, pocałunek był doskonały taki delikatny. Gdy Jus oderwał się ode mnie wstał z łóżka i złapał się za głowę.
-Przepraszam ja nie.....
Nawet nie dokończył, ponieważ to ja zaczęłam go całować po chwili odwzajemnił pocałunki na początku były delikatne, ale po chwili stawały się coraz głębsze i mocniejsze. Gdy skończyliśmy się całować, Jus powiedział:
-Zakochałem się w tobie.
-Co?
-Zakochałem się w tobie od pierwszej chwili gdy cię zobaczyłem-powiedział znowu mnie całując.

To było urocze, kto by się spodziewał,że w wakacje znajdę takiego chłopaka. Gdy przestało padać Jus odprowadził mnie do domu.
-Jutro są urodziny Logana może masz ochotę iść ze mną?-zapytał.
-Chętnie,ale Logan nie ma nic przeciwko?- zapytałam.
-Nie w końcu mogę zabrać ze sobą dziewczynę.
-Dziewczynę?
-No tak, chyba jesteśmy teraz parą.
-No dobrze jeżeli nie ma nic przeciwko to mogę iść-powiedziałam.
-To świetnie napisze do ciebie sms o której jest impreza i o której po ciebie wpadnę -powiedział całując mnie delikatnie w usta i odchodząc.

Gdy weszłam do środka nie było jeszcze cioci,więc zjadłam kolacje i poszłam na górę się umyć i przebrać. Gdy już przebrałam się i wykonałam wszystkie czynności,zeszłam na dół i włączyłam telewizor, oglądałam jakiś głupi film o kosmitach. Po paru godzinach spojrzałam na zegarek była 23:50 więc wyłączyła TV i poszłam się położyć aby wstać jutro trochę wcześniej niż dzisiaj. Zasnęłam myśląc o Justinie i o naszym pocałunku.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest już rozdział 4 przepraszam że tak późno go dodaje ale nie miałam czasu. Dziękuję wam wszystkim za tyle wspaniałych komentarzy. Mam nadzieję,że i ten rozdział się wam spodoba. kocham was ;3 :* :*

30 komentarzy = 5 rozdział :)



images.jpg
21.06.2013 o godz. 19:16

large (1).jpg
Tagi: Słodkie ♥
16.06.2013 o godz. 18:27
Rozdział 3 "Wspaniały Dzień"


2 Sierpnia, niedziela 2007r.


Obudziłam się o 9:40 była niedziela wstałam z łóżka, rozciągnęłam się i poszłam do łazienki. Gdy wróciłam podeszłam do okna i otworzyłam je, było bardzo gorąco! ponad 30 stopni można było się ugotować! odwróciłam się od okna nie zamykając go i podeszłam do szafy z ubraniami otworzyłam ją i wyjęłam z niej: czerwone krótkie spodenki oraz czarną bokserkę wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Wykonałam poranne czynności, włosy związałam w luźny warkocz. Kiedy byłam gotowa postanowiłam zejść na dół na śniadanie.Ciocia stała przy kuchni i robiła naleśniki.
-Uuuu..naleśniki z syropem-powiedziałam.
-Wiesz myszko,że zawsze robię naleśniki w niedzielę-odpowiedziała uśmiechając się.
-Wie,wiem ciociu-powiedziałam podchodząc do niej i całując ją w policzek oraz podbierając kawałek naleśnika.
-Zostaw, jeszcze nie skończyłam!-Powiedziała ciocia grożąc mi że jeśli wezmę jeszcze jednego naleśnika dopóki ona nie skończy to dostane po rękach łopatką od naleśników.
Ja się tylko zaśmiałam i poszłam do salonu.
Gdy zjadłam śniadanie ciocia oznajmiła mi czy nie lepiej iść na plaże jak jest tak gorąco zgodziłam się z nią i jednocześnie zastanawiałam się czemu ja na to nie wpadłam!

Poszłam na górę się spakować zabrałam w torbę ręcznik i krem z filtrem oraz okulary przeciwsłoneczne przebrałam się jeszcze w moje niebieskie bikini gdy zeszłam na dół i oznajmiłam cioci, że idę.
-To ja lecę-powiedziałam machając jej,nie usłyszałam żadnej odpowiedzi i po prostu wyszłam z domu.

Gdy dotarłam na plażę od razu zauważyłam Justina stał z Loganem i Lucasem.
Kiedy chłopacy się odwrócili, Justin mi pomachał i podeszli do mnie.
-Hej śliczna-powiedział Jus uśmiechając się.
-Hej-odpowiedziałam i poczułam, że robi mi się gorąco.
Przywitałam się jeszcze z Loganem i Lucasem oznajmili,że muszą już iść i zostałam sama z Justinem.

-Masz może ochotę się napić?-zapytał.
-chętnie-odpowiedziałam.
Poszliśmy z Justinem do baru na plaży kupiliśmy 2 duże cole. Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać o naszym życiu siedzieliśmy przy barze chyba z godzinę w końcu zaproponowałam ,że może byśmy przeszli się na spacer po plaży. Chłopak się zgodził i poszliśmy się przejść.

-I jak się udał dzień?-zapytał.
-Było świetnie!-uśmiechnęłam się.
-To może chcesz się też jutro spotkać?-zapytał troszkę nieśmiało.
-Pewnie!

Wymieniliśmy się numerami okazało się,że Justin mieszka tylko dwie ulice dalej od domku mojej cioci, Justin odprowadził mnie pod same drzwi.
-No to do jutra?-zapytał.
-Tak uśmiechnęłam się i odruchowo pocałowałam go w policzek, było mi trochę głupio aż dostałam rumieńców.
-A to za co?-zapytał bardzo zdziwiony.
-Za miło spędzony czas.
-Cała przyjemność po mojej stronie-uśmiechnął się-To o której się widzimy może być 15?-zapytał.
-Mi tam pasuje każda godzina i tak nie mam co robić jutro-uśmiechnęłam się.
-Jesteś urocza, kiedy się uśmiechasz-powiedział i pocałował mnie w policzek.

Każdy poszedł w swoją stronę wróciłam do domu ciocia robiła obiad.
-Co tak ładnie pachnie-zapytałam zaciekawiona co to za potrawa daję taki piękny aromat.
-Zapiekanka mojego pomysłu-powiedziała ciocia.
-Nie mogę się doczekać, aż jej spróbuję.
-Po obiedzie pójdziemy na zakupy-powiedziała ciocia.
-A po co?-zapytałam się bo tak szczerze nic nie było potrzebne.
-Może kupimy jakieś ładne ubrania-powiedziała.
-No dobrze-odpowiedziałam.

*Godzinę później*

Po obiedzie poszłam z ciocią na zakupy do centrum handlowego kupiłam sobie sukienkę w kwiaty taką przed kolana i buty na koturnie ,ciocia też kupiła coś sobie chyba jakieś bluzki.
Chodziłyśmy tak od sklepu do sklepu dobre trzy godziny, nie miałam już czucia w nogach. W końcu namówiłam ciocię żebyśmy wróciły już do domu.Ciocia się zgodziła,wyszłyśmy ze sklepu i wracałyśmy wolnym spacerkiem do domu.

*pół godziny później*

Gdy byłyśmy już w domu, rzuciłam torbę z zakupami na kanapę w salonie i włączyłam telewizor nie było nic ciekawego, zabrałam rzeczy i poszłam do swojego pokoju rzuciłam je na łóżko, poszłam się przebrać i położyłam się spać. Myślałam o Justinie i o naszym jutrzejszym spotkaniu.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Łał jest rozdział 3. Dziękuję wam za te wszystkie komentarze.Mam nadzieję,że ten rozdział też wam się spodoba tak jak poprzednie.


33 komentarze= 4 rozdział :3



large.gif
06.06.2013 o godz. 22:08
Rozdział 2 "Dzień na plaży"



1 Sierpnia, sobota 2007r.


Obudziłam się o 8:00 bo nie mogłam spać, a to bardzo dziwne bo zazwyczaj w sobotę wstawałam o 13. No cóż, jednak długo nie pospałam sobie.Wstałam z łóżka i rozciągałam się podeszłam do okna i otworzyłam je, było bardzo gorąco ponad 25 stopni.Odwróciłam się w stronę szafy z ubraniami i podeszłam do niej wyjęłam z niej; krótkie spodenki i białą bokserkę, zabrałam ubrania do łazienki i wykonałam poranne czynności, włosy związałam w koka i zrobiłam leciutki makijaż. Gdy byłam gotowa, wyszłam z łazienki i poszłam na dół do kuchni na śniadanie.Rozejrzałam się po kuchni cioci nie było. jakaś karteczka była przyczepiona do lodówki: "jestem na zakupach wrócę za godzinę.Całusy ciocia"
Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej serek poszłam do salonu usiąść na kanapie i obejrzeć telewizję. Postawiłam serek na stole i podeszłam do telewizora żeby go włączyć.Bo nie wiedziałam gdzie jest pilot! Moją uwagę przykuły zdjęcia moje i mamy. Byłyśmy na nich takie szczęśliwe. Spojrzałam na jeszcze jedno zdjęcie stojące przy telewizorze byłam na nim ja, mama i mój brat Daniel.Uśmiechał się na nim, brakowało mi go, jego uśmiechu, jego żartów. Nagle poczułam jak łzy napływają mi do oczu. Zaczęłam strasznie płakać.Nawet nie zauważyłam jak ciocia wróciła i stała koło mnie.

-widzę,że znalazłaś stare zdjęcia-uśmiechnęła się.
-Nie, ja tylko...-ciocia wiedziała jak się czuję.
-Wiem kochanie,że tęsknisz za tymi czasami?-to nie było pytanie,ale przytaknęłam.
Podbiegłam do niej i mocno się wtuliłam w jej ramiona.
-Czasami chciałabym,aby było jak dawniej.Aby mama miała ze mną wciąż dobry kontakt. chciałabym aby było tak jak dwa lata temu zanim zginął Daniel-znów zaczęłam płakać gdy wspomniałam o moim braciszku.
-Spokojnie myszko,już ci....jestem przy tobie,nie płacz-przytuliła mnie mocnej.
-Bardzo ci dziękuje-powiedziałam całując ciocię w policzek.
-No to co teraz idziemy się rozerwać!
-Nie proszę ciociu nie dzisiaj- narzekałam .
-Nie marudź-powiedziała po czym zaczęła mnie ciągnąć w stronę schodów abym się trochę ogarnęła.
-No ok, ale idziemy na plaże-powiedziałam.

Nie daleko domku cioci była ogromna plaża. Wskoczyłam do pokoju ubrałam się w niebieskie bikini, wpakowałam w torbę krem z filtrem,okulary przeciwsłoneczne i ręcznik. Zeszłam po schodach na dół i czekałam na ciocię.Nagle usłyszałam jak ciocia do mnie krzyczy:
-Kochanie nie mogę iść z tobą!-powiedziała.
-Czemu?-zapytałam.
-Dzwonili z pracy,dowieźli nowych pacjentów potrzebny jest personel.-powiedziała.
-No dobrze więc pójdę sama pa!-krzyknęłam i wyszłam.
Ciocia pracowała jako pielęgniarka w szpitalu Św.Łukasza. Często była wzywana do pracy.
Gdy dotarłam na plażę, rozłożyła ręcznik na piasku i usiadłam na niego miałam już posmarować się kremem gdy nagle dostałam piłką w twarz. Auuu! Trochę to bolało nagle podszedł do mnie brunet.

-Przepraszam nic ci się nie stało-przeprosił i zapytał grzecznie.
-Nie nic mi się nie stało-opowiedziałam z tą samą grzecznością. Chodź nadal bolała mnie twarz.
-Może masz ochotę z nami zagrać?-zapytał.
-chętnie-odpowiedziałam.
Zabrałam swoje rzeczy i szłam za chłopakiem.Był całkiem przystojny.A bez koszulki..Uuuuu.
-Jak się nazywasz -zapytał chłopak wyrywając mnie z moich myśli.
-April,a ty?-zapytałam.
-Justin-odpowiedział.

Szliśmy jeszcze kawałek i doszliśmy do kawałka plaży na którym stała rozstawiona siatka, przy niej stały jeszcze cztery osoby, dwie dziewczyny i dwóch chłopaków.
Justin do nich podszedł i przestawił mnie.
-To jest April- powiedział.
Podszedł do mnie wysoki brunet o zielonych oczach i powiedział.
-Siemka jestem Logan.
Wskazał na chłopaka stojącego obok niego.
-To jest mój młodszy bart Lucas.
-Hej-powiedział chłopak.
Logan wskazał dwie dziewczyny.
-Ta brunetka to Blanca, a Blondyna to Lily.
-Hej-odpowiedziały wspólnie dziewczyny.
-Dobra koniec tego gadania,Gramy!-powiedział Jus.
-No dobra wybieraj drużynę kochasiu-oznajmił Logan.
Jus wskazał na mnie.-Piękna jesteś ze mną i Logan.

Graliśmy tak parę godzin, później poszliśmy na lody siedzieliśmy z nimi z dobre dwie godziny.Zaczęło się ściemniać więc oznajmiłam wszystkim,że muszę już wracać.
-Odprowadzę cię-zaproponował Justin.
-Nie dziękuję, mieszkam blisko-powiedziałam.
Logan się śmiał,że w końcu jakaś dziewczyna dała Justinowi kosza i nie pozwoliła się odprowadzić.

Gy wróciłam do domu cioci nadal nie było,ale to nic weszłam do pokoju umyłam się, przebrałam i położyłam spać przed snem powiedziałam jeszcze.
-Chyba się myliłam, jednak te wakacje będą najlepsze-powiedziałam po cichu i powoli usnęłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Łał już Rozdział 2. Cieszę się, że spodobał wam się rozdział 1. Dziękuję za te komentarze. Mam nadzieję, że ten rozdział też wam się spodoba


To dla was :*

large (3).png
02.06.2013 o godz. 17:14

Rozdział 1"To będą najgorsze wakacje!"




30 Czerwca 2007r.



-To będą najgorsze wakacje w moim życiu-pomyślałam
-Mamo czy naprawdę muszę jechać-zapytałam z nadzieją
-Tak kochanie wiesz,że ciocia nie widziała cię przez 2 lata.Wiesz jak ona cię bardzo kocha.

Wiedziałam zawsze,że ciocia mnie kocha w końcu ja też ją kochałam i tęskniłam trochę,ale nie wytrzymam tam miesiąca.Byłam zła na rodziców,że każą mi tam jechać, myślałam,ze pojadę z nimi na wakacje ,ale myliłam się ja spędzę miesiąc z ciotką a oni spędzą go we Włoszech! Ten świat jest niesprawiedliwy.Po rozmowie z mamą poszłam na górę do swojego pokoju i wzięłam walizki z niego. Zeszłam na dół i wpakowałam je do samochodu. Usiadłam na miejscu, włożyłam sobie słuchawki w uszy i puściłam głośno muzykę.

Dojechaliśmy w 3 godziny, gdy byliśmy na miejscu ciocia stała na podwórku jak zwykle. Spojrzałam przez szybę na nią , była chyba szczęśliwa gdy przyjechałam bo miała szeroki uśmiech na twarzy.Gdy wyszłam z samochodu ciocia podeszła do mnie i przytuliła mnie mocno, tata wyjął moje walizki z bagażnika i zaniósł je do mojego pokoju,poszłam za nim po schodach. Gdy byłam już w sypialni tata ucałował mnie w czoło i pożegnał się.
-Pa kochanie, będziemy do ciebie dzwonić codziennie-powiedział
-Dobrze, pa-odpowiedziałam
Rozejrzałam się po pokoju, nic się tu nie zmieniło, te same fioletowe ściany , te same łóżko wszystko na swoim miejscu , było tu wiele wspomnień.

Usłyszałam warkot silnika, wyjrzałam przez okno i zobaczyła tatę i mamę żegnających się z ciocią. Po 2 minutach odjechali.
-Zajebiście! Calutki miesiąc u cioci-pomyślałam
Rozpakował się wyjęłam piżamę z walizki, poszłam się przebrać i położyłam się spać.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jest już pierwszy rozdział mam nadzieję, że się spodoba. Czekam na szczere komentarze ;*

Pisany przy: Will.I.M feat Justin Bieber-That Power


A to dla was ♥



large.png
31.05.2013 o godz. 21:42
♥ (3).jpg
Tagi:
31.05.2013 o godz. 20:21

Prolog



20 Czerwca, poniedziałek 2007.



Hej mam na imię April, mam 16 lat.Mieszkam z rodzicami w Nowym Jorku, jestem zwykłą nastolatką.Chodzę do liceum.

Kocham jeździć na desce,oraz rysować. Tak szczerze rysowanie to całe moje życie, znaczy się było to całe moje życie. Mama zawsze mi powtarzała,że

"Jeśli masz marzenia musisz przynajmniej spróbować je spełnić"

Ale nie mówi tak od dwóch lat, właśnie 2 lata temu przestałam rysować.Właśnie te cholerne dwa lata temu zginął mój brat Daniel w wypadku samochodowym , gdy jechał na mój szkolny konkurs plastyczny miałam wtedy 14 lat. Nie mogłam pogodzić się z jego śmiercią ciągle płakałam, chodziłam przez rok do różnych psychologów aż w końcu uświadomili mi ,że trzeba się pogodzić z tym ,że Daniela już nie ma i trzeba żyć dalej. Właśnie od tamtej pory staram się żyć dalej.

Właśnie kończy się u nas w szkole rok szkolny i zaczynają się wakacje! Podsłuchałam jak moi rodzice mówili że planują wycieczkę za granicę! Nie mogę się doczekać!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję,że spodoba wam się :*
Tagi: Prolog
31.05.2013 o godz. 16:50

[size=350]
Bohaterowie

[/size]

1.April Green
Wysoka,szczupła blondynka o zielonym kolorze oczu.Ma 16 lat Mieszka w Nowym Jorku.April lubi jeździć na desce, i rysować.


2.Logan Brown
Wysoki, szczupły brunet o zielonym kolorze oczu. Ma 18 lat.Ma młodszego o rok brata Lucasa , który go mocno wkurza. Logan Lubi jeździc na desce,grać w piłkę nożną i pływać.

3.Justin Bieber
Wysoki,szczupły brunet o brązowym kolorze oczu.Ma 18 lat mieszka w Nowym Jorku.Justin lubi grac na gitarze, śpiewać, grać w kosza,pływać.W tym opowiadaniu Justin nie jest sławy, jest zwykłym nastolatkiem ;*


4.Lucas Brown
Wysoki,szczupły brunek o piwnym kolorze oczu. Ma 17 lat, mieszka w Nowym Jorku. Lucas ma straszego brata Logana, któremu stara się ciągle dorównać. Lucas kocha pływać,grać w kosza i jeździć na desce.

5.Blanca Johnson
Wysoka, szczupła brunetka o niebieskim kolorze oczu.Ma 16 lat, mieszka w Nowym Jorku. Blanca kocha tanczyć, grac na pianinie, pływać.

6.Lily Smith
Wysoka, szczupła blondynka o niebieskim kolorze oczu.Ma 17 lat, mieszka w Nowym Jorku.Lily kocha grac na fortepianie, śpiewać, tańczyć i jeździć na desce.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej zaczynam pisać nowe opowiadanie bo nie mam pomysłu na stare mam nadzieję, że wam się spodoba ;*
559299_469032863169883_243532153_n_large.jpg
tumblr_mkr8w0jSR01qbinavo5_250_large.png
♥ (1).jpg
large.jpg
io.jpg
large (1).jpg
Tagi: Bohaterowie
31.05.2013 o godz. 16:32
Ale się zmienił ♥
large (2).jpg
30.05.2013 o godz. 20:57

Kto już widział nową piosenkę i teledysk : Will.I.M feat Justin Bieber ?

will-i-am-justin-bieber-thatpowerpremiere-639.jpg
08.05.2013 o godz. 19:53
Pewnie każda Belieber chciałaby tak ♥
large (2).jpg
Tagi: Słodkie
03.05.2013 o godz. 18:23
Beauty-And-A-Beat
Feel this moment ♥
Skąd: Nibylandiaaaa! ♥
O mnie: Mam 16 lat.Jestem TRUEBelieber. Na blogu będę pisała opowiadanie o Justinie.Bardzo proszę o komentarze( Te dobre jak i te złe) Nigdy wcześniej nie pisałam żadnego opowiadania, tu pojawią się pierwsze opowiadania w moim życiu. Pojawią się również filmiki i zdjęcia naszego idola.
statystyki
sekcja użytkownika